 |
Wolontariat - Dlaczego? Dla kogo? Po co?
2011-02-05
Autor: Anna Listopad
Poświęcają swój wolny czas i energię, angażując się w działania na rzecz ludzi, organizacji czy idei. Choć pracują z solidnym zaangażowaniem, nie mają z tego żadnych pieniędzy. Co ich do tego skłania i jak znajdują na to czas?
Dobre pytanie, biorąc pod uwagę obecne tempo życia. Jesteśmy nowocześni, doinformowani, przyspieszamy każdego dnia, bo przecież czas to pieniądz!
Tymczasem są tacy, którzy potrafią i chcą wyłamać się z wszechogarniającego "wyścigu". Patrzą dalej i widzą więcej. Na przykład to, że korzyści można postrzegać nie tylko w wymiarze materialnym. To, że na sens życia człowieka składają się inne, równie ważne, a nawet ważniejsze elementy niż pozycja społeczna, zawodowa czy przysłowiowa grubość portfela.
I wreszcie to, że prawdziwe bogactwo jest w naszym wnętrzu. Ciężko znaleźć inne działanie, które tak samo wzbogaca emocjonalnie, intelektualnie i duchowo jak pomaganie innym. Tego specyficznego doznania, które rodzi się w człowieku, gdy bezinteresownie wspiera drugiego, nie da się kupić. Można o nim rozmawiać, podkreślać społeczną wartość, ale o jego prawdziwej sile można przekonać się wyłącznie na własnej skórze.
Poczuć coś innego
Tak przypuszczalnie było z pewnym właścicielem biura rachunkowego. Marek Światopełk-Czetwertyński (29 l.) w maju tamtego roku wybrał się na pielgrzymkę do Lourdes. Nie pojechał tam prywatnie, ale jako opiekun osób niepełnosprawnych ruchowo, poruszających się na wózkach.
Zapytany o cel tej wyprawy opowiada: "Dostałem zaproszenie od Fundacji Św. Jana Jerozolimskiego, organizującej m.in. wyjazdy dla osób niepełnosprawnych do miejsc świętych. Tak się złożyło, że mam znajomych, którzy wcześniej wzięli udział w tym przedsięwzięciu. Ponieważ im się bardzo podobało, również i mnie do tego wolontariatu zachęcali. Mówili, że można tam przeżyć coś innego, naprawdę wyjątkowego. Miałem akurat czas, więc pojechałem. Okazało się to bardzo pozytywnym, duchowym przeżyciem, które niezwykle poszerzyło moje horyzonty".
Cóż takiego wydarzyło się, że wywarło na Marku takie wrażenie? Z pozoru nie było to nic szczególnego czy ekstremalnego (co ostatnio jest popularne wśród poszukujących wrażeń) - zwyczajne spędzanie czasu z ludźmi. Przebywanie z osobami niepełnosprawnymi czasem nas krępuje, zwłaszcza gdy nie mamy z nimi częstego kontaktu. A tu okazuje się, że Marek prowadził całkiem normalne rozmowy na każdy temat ze swoimi podopiecznymi, chodził z nimi na spacery, pomagał podczas codziennych czynności toaletowych, wnosił do autokaru i wynosił, po prostu był obok... Ta bliska relacja najpierw zaskoczyła go, po czym stała się zupełnie naturalna.
Ogrom pozytywnej energii życiowej, który udzielił się Markowi dzięki tej przygodzie, jest dla niego bezcenny. Jak mówi: "Jestem dużo bogatszy wewnętrznie przez to doświadczenie". Każdy z nas może w sobie to bogactwo odnaleźć, rozwijać i pielęgnować. Trzeba jednak odważyć się, by zrobić ten pierwszy krok, który niestety dla wielu z nas okazuje się bardzo trudny.
Powody są różne, tak jak różni są ludzie
"Współpracuje z nami wolontariuszka, której babcia walczyła w Powstaniu Warszawskim. Prowadzi rozmowy z kombatantami, dokumentuje ich wspomnienia i współtworzy nasze Archiwum Historii Mówionej" - mówi Marta Kukowska, kierownik Centrum Wolontariatu Muzeum Powstania Warszawskiego. W MPW wolontariat funkcjonuje od samego początku czyli od ponad 6 lat. Jeden z działów - właśnie Archiwum Historii Mówionej, oferuje możliwość bezpośredniego kontaktu ze świadkami historii. Wolontariusze przeprowadzają tam wywiady z powstańcami. Można przypuszczać, że to co robi wspomniana wolontariuszka i inni młodzi ludzie, w AHM przybliża ich w jakiś szczególny sposób do korzeni z przeszłości, własnej tożsamości.
Z drugiej zaś strony, jest także starsza pani, która kiedyś była sanitariuszką w Powstaniu, a dziś jako przewodnik, z wielką pasją oprowadza po Muzeum grupy zwiedzających. "Te spotkania są swojego rodzaju ‘pasem transmisyjnym’ między młodym a starszym pokoleniem" - stwierdza Marta Kukowska.
Program wolontariatu w Muzeum Powstania Warszawskiego cieszy się dużym zainteresowaniem (obecnie aktywnych jest 136 wolontariuszy) zarówno wśród osób młodych, w średnim wieku jak i seniorów. Każda z tych grup wiekowych kieruje się swoimi potrzebami, angażując się w wolontariacką pracę. Są gimnazjaliści, licealiści i studenci traktujący pomoc w muzeum jako okazję do zdobycia wiedzy czy doświadczenia zawodowego. Są i ludzie dojrzali, mający własną karierę zawodową (biznesmen, artysta plastyk, nauczycielka). Z wielkim zaangażowaniem pomagają również osoby niepełnosprawne, świetnie sprawdzając się w wielu zadaniach. Ich wszystkich, oprócz tych prywatnych pobudek, które prawdopodobnie tylko im są znane, łączy wspólny element, tj. potrzeba spędzania wolnego czasu w nowym, inteligentnym oraz przyjaznym środowisku. Tworzy się specyficzna wspólnota, w której każdy jest indywidualnie i poważnie traktowany.
Na pytanie co jeszcze tak bardzo skłania ludzi do wolontariatu, pani kierownik odpowiada: "Na pewno to niezwykłe i wartościowe miejsce. Nie tylko dlatego, że jest najnowocześniejszą placówką muzealną w Polsce. Tutaj panuje niezwykła atmosfera, a wolontariat jest postrzegany jak coś elitarnego. Przyciąga chęć obcowania z kulturą oraz pragnienie oddania czci tym, którzy zginęli za naszą wolność…".
Co ciekawe, wolontariat jest prestiżowy dla obcokrajowców i pokazuje, jak można być "głodnym" kultury nawet ponad granicami swojego kraju. W muzeum udziela się obecnie Australijka, pół-Polka, pół-Belgijka, niedawno zgłosiła się Gruzinka, a wkrótce w progach zawita Chinka.
Co nas jeszcze motywuje?
Z badań wynika, że wspieramy innych z moralnego poczucia obowiązku. Kolejnym, najczęstszym powodem jest przekonanie, że "jeśli pomogę innym, to inni pomogą mnie". Oprócz tego ludzie przyznają, że pomaganie po prostu sprawia im przyjemność. Z kolei najrzadziej wymieniane motywacje to dług do spłacenia (10%) i chęć zdobycia doświadczenia zawodowego czy pracy (tylko ok. 5% badanych). "Dziwi tak niski odsetek osób, które deklarują motywacje dotyczące inwestowania w karierę. Możliwe, że badani niechętnie przyznają się do takich pobudek uznając, że nie pasują one do obrazu wolontariusza-idealisty" - czytamy w raporcie z badań "Wolontariat, filantropia, 1%" Stowarzyszenia Klon/Jawor.
Warto wierzyć, że w każdym z nas istnieje głęboka potrzeba pomagania. Często nie mamy wolnej chwili czy energii by zaangażować się dla innych, a doświadczenia wolontariuszy pokazują, że nie tylko to, co przynosi finansowy zysk jest wartościowe, że warto dać się ponieść oraz odnaleźć siebie, za darmo. Sprzyja temu obecny czas - rok 2011, ogłoszony Europejskim Rokiem Wolontariatu. To dobra okazja, by pokazać, że Polacy potrafią i lubią pomagać.
Jak zrobić pierwszy krok? To proste, np. wpisać w wyszukiwarkę internetową słowo "wolontariat" i po chwili przekonać się ile dobrego możemy zrobić.
Artykuł jest drugim odcinkiem cyklu, poświęconego wolontariatowi jako możliwości rozwoju osobistego i zdobywania umiejętności przydatnych w życiu zawodowym. Serię tematyczną realizują: Fundacja Wolontariat dla Sportu, PL 2012, Zespół ds. Wolontariatu Euro 2012 Polska, Projekt Społeczny 2012.
źródło: pracuj.pl
|
 |